Tag Archives: samotność

Miasto – wszędzie blisko!

Mieszkam w mieście i mam wszędzie blisko.

Tylko jakoś tak do bliskich nie po drodze.

TALK (1)

Musimy zarabiać na siebie, a wymagania konsumpcji rosną. Więc co? Proste. Nie mamy czasu nawet na wspólny lunch, a potem zostajemy w pracy po godzinach. Jezu, jechać gdzieś godzinę żeby się spotkać? Niestety nie mam siły, poza tym obowiązki po pracy wzywają (rachunki, zakupy, wanna po całym stresującym dniu).

Przez taki stan rzeczy powoli wyprosiliśmy z naszego życia emocjonalną bliskość. Pamiętacie czasy ziomków z osiedla? Dzwoniło się na domowy i zaraz był pod drzwiami. Nawet mama znała ksywę, kiedy się zapomniało prawdziwego imienia. ;) Teraz te ziomki, rozstrzelone po całym wielkim mieście, pokonują godziny drogi z przeszkodami żeby raz na parę miesięcy się spotkać. Tylko to już nie ta jakość. Bo mamy dwie godziny na miesiąc i gadamy o tym że jest fajnie, wszystko spoko, jak w poście na Facebooku, a nie dzielimy ze sobą trudnej w odbiorze codzienności.

Nie dramatyzując: jak zawalczyć o to, co jest jedynym prawdziwym lekarstwem na samotność w tłumie?

  • Kilka osób – nie wszystkie – mogą zostać Twoimi najbliższymi przyjaciółmi. Każda z tych osób jest Ci potrzebna w życiu do  trochę czego innego – w zależności od tego jak postrzega świat.
  • Patrz komu ufasz – trudno, naprawdę bardzo bardzo trudno znaleźć osobę, której można zaufać. Od momentu gdy uwolniliśmy związki damsko-męskie od tradycyjnego modelu, zdążyliśmy popełnić tyle błędów i narobić sobie nawzajem tyle świństw, że zaufanie „ad hoc” jest kojarzone raczej z naiwnością lub frajerstwem niż szlachetną cechą charakteru.
  • Walcz o ludzi – dawaj im szansę, poświęcaj się, wybaczaj. Właśnie tak się rodzi prawdziwa bliskość.

 W odniesieniu do naszego kraju jest to pewnie głównie problem Warszawy (bo resztę polskich miast można przejść przecież całe na piechotę <– złośliwy żart Warszawiaka;)). Ciekawa jestem, w czym Wy widzicie źródło problemu oraz jak temu zaradzić?

Reklamy
Otagowane , , , , , , , ,

Wspólne przeżycie MTV

Na wstępie zaznaczam, że nie zamierzam wartościować kultury, która się dzieje, bo to nie jest niczym nowym ani odkrywczym („O tempora, o mores” – na zepsucie obyczajów zwracał uwagę już Cyceron). Można być o miesiąc, rok, 5, 10, 50 lat starszym i już narzekać na „młodsze pokolenia”, zamiast zrozumieć, że oni przeżywają zupełnie co innego niż to, w czym wystaliśmy do tej pory.

Kiedyś było MTV. To, na którym leciała muzyka, a nie „Date My Mum” itd. Kiedyś umawiało się po szkole w mieszkaniu jednego ze znajomych z klasy, żeby wspólnie odsłuchać nowej kasety, prosto z półki sklepowej. MTV dawało jakąś taką pewność, że następnego dnia wszyscy będą gadali o tym samym, co gwarantowało nam pewne wspólne kulturowe przeżycia (tutaj znowu: wypowiadam sie o kulturze nie wartościująco). Teraz odbywa się to tak, że każdy ma w zasadzie swój spersonalizowany świat, a ich zetknięcie się wywołuje zazwyczaj pozytywne zaskoczenie.

A na co dzień? Trochę izolacja, moim zdaniem. Rozumiem, że potworzyło się tyle gatunków i podgatunków muzycznych, że jeden kanał MTV by tego nie pomieścił oraz że powstaje masa drobnych, bardzo specyficznych subkultur (są tu fani sea punka?:P). Staram się po prostu spojrzeć na podstawowe różnice. Oprócz tego, że nie jesteśmy już skazani na telewizyjną średnią jakość, coś chyba jednak straciliśmy.

Jak sądzicie?

Otagowane , , , , , ,

Facebooku,

Wpis jest wynikiem przemyśleń z życia oraz po obejrzanym wykladzie. Zauważam, że FB pociąga nas z kilku powodów, których nie lubię:

  1. Lubimy wszystko mieć od razu, bez potrzeby czekania, chwil niejasności
  2. Nie lubimy prosić o kontakt, wolimy powiedzieć, że „znajdziemy się na fejsie”
  3. Wiecznie chcemy być gdzie indziej, nie umiemy skupić się na chwili i miejscu, w którym jesteśmy,  rozmawiać twarzą w twarz w pustym pokoju w ciszy.

W ten sposób tworzymy świat, który jest:

przypadkowy, bo przypadek sprawia, kto kiedy co zobaczy na swojej ścianie i od jakiego „znajomego” będzie to pochodziło
tymczasowy, bo to co było dla mnie ważne i to opublikowałam, znika po paru godzinach, by oddać głos kolejnym (przypadkowym) newsom
spłaszczający, bo wizualnie tak samo ważny jest post osoby, którą poznałam wczoraj i którą znam  10 lat, post o kupie i o zaręczynach. A to nie działa w ten sposób w świecie rzeczywistym.

W social media (domyślnie) odkrywamy się przed wszystkimi tak samo. W ogóle dziwny jest sam fakt, że „udostępniamy” swoje zainteresowania w medium, zamiast je w fascynujący sposób odkrywać face2face. I nie mówmy, że to robi „rocznik 9x”, bo my też tak robimy.

FB ma oczywiście całą masę zalet, ale dla tych zalet chyba nie chcę mieć świata, w którym wszystko o sobie wiemy z fejsa i rezygnować ze świata, w którym naprawdę siebie słuchamy, przeżywamy, czujemy, dowiadujemy, zaskakujemy. Nie chodzi o samą informację. Chodzi o to, że przekazujemy ją wyjątkowej osobie, w wyjątkowym momencie, w wyjątkowy sposób. Na fejsie tego nie ma.

 

PS: ikonka = link

 

Otagowane , , , , , ,

Connected, but alone?

Dzisiejszą inspiracją jest myśl, jak niepokojący jest kierunek, w którym podążają obecne technologie komunikacji. Pasjonuje nas to, że dzięki Facebook’owi itd. możemy być w 15-tu miejscach na raz, bo nareszcie jest to możliwe i proste do zrobienia. Noszę w sobie duże wrażenie zachłyśnięcia się tymi „możliwościami”, które ostatecznie stały się naszym więzieniem. Wytworzyliśmy sobie bezpieczny dystans pomiędzy tymi, z którymi kiedyś bez problemu mogliśmy być blisko i szczerze, a gdy tak nie było, przynajmniej doskonale zdawaliśmy sobie z tego sprawę i nie stwarzaliśmy pozoru wirtualnego „jest okej”.

20 minut szczególnego podsumowania ostatnich 15-tu lat technologii komunikacji:

(kliknij na obrazek)

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , ,

Wilk i owca – who is who?

Fajnie, żeby każdy w życiu rozpoznał swój własny poziom ambicji i za nim podążał, bo on ostatecznie i tak nie da nam spokoju:)

Dobrze też, jeśli każdy w swoim życiu dokładnie określi się, kim jest i co chce robić + pozna wady i zalety swojego położenia i je zaakceptuje. Wtedy jesteśmy w stanie stworzyć sprawnie działający organizm (np. firmę), w którym każdy odnajduje się w swojej roli oraz szanuje „niezastępowalny” wkład pozostałych osób.

Otagowane , , , , , , , , ,