Co z tym Bogiem?

Nadszedł czas na mój wyznaniowy coming out. Z wiarą jest tak, że z jednej strony składa się ona z uniwersalnych zasad, z drugiej natomiast jest ciągłym przychodzeniem do Boga z pytaniem: o co w tym wszystkim chodzi? Ktoś, kto przyjmuje Słowo Boga bezkrytycznie, ok, ratuje siebie od wielu życiowych kłopotów (przyjmuję, że jednak Bóg chce dla nas dobrze i obdarowuje zasadami, które pomagają nam szczęśliwie przeżyć życie). Jednak z drugiej strony taka osoba pozbawia swoje życie walorów związanych z osobistym kontaktem z Bogiem. A to jest trochę jak woda na młyn sensownego, chrześcijańskiego życia.

Nie da się ukryć: nie jesteśmy idealni. Nie umiemy nie zgrzeszyć: nie skłamać, nie pomyśleć źle o kimś, nie pożądać kogoś. Jesteśmy ze swoją naturą skazani na porażkę. Brzmi okrutnie. Ale tylko wtedy, jeśli rzeczywiście mielibyśmy swoim wzorowym zachowaniem zarobić na bożą miłość i zbawienie. Ja na szczęście trzymam się tego, co wielokrotnie jest podkreślane w Biblii (na przykład w Liście do Efezjan 2, 8-9): nie o to w tym wszystkim chodzi. To nie jest możliwe, żebyśmy byli ekstra-posłuszni, zawsze wybierali prawdę, kontrolowali swoje myśli itp. W tym wszystkim po prostu potrzebujemy bożego zrozumienia, przebaczenia i zbawienia. Ułomność charakteru jest cechą tak samo wierzących jak i niewierzących. Wierzący różnią się tylko tym, że któregoś dnia zebrali się na odwagę, by przyznać się przed sobą, Bogiem oraz innymi ludźmi, że nie dadzą rady i nie chcą już iść przez życie sami, że potrzebują Zbawiciela.

trouble

Ostatnio w bardzo mocny sposób doszło do mnie, że Bóg jest naszym Ojcem. To dość zużyta sentencja i co ona właściwie znaczy? Dla mnie znaczy po prostu tyle, że Bóg chce dla nas dobrze, że nas rozumie, że jest ponad tym wszystkim, co nas spotyka i że chce nam pomóc. To trochę tak dzieciak, który przychodzi do taty z zepsutym rowerkiem: jest tragedia, rowerek nie jeździ. Tata spogląda, wyjmuje patyczek z między kółek, problem rozwiązany. Dzieciak się cieszy, tata też. Taka, powiedzmy, codzienność z Bogiem. Ale większe problemy też tata umie rozwiązać. Wierzę w to mocno, w końcu nas kocha i jest wszechmocny. Amen. :)

Reklamy
Otagowane , , , , , , ,

13 thoughts on “Co z tym Bogiem?

  1. nomagnusa pisze:

    ina3b w co wierzysz?

  2. zczarny pisze:

    Jeżeli człowiek jest w stanie stworzyć coś z niczego (nasza wyobraźnia, klopsiki z makaronem) to ktoś musiał stworzyć człowieka aby miał taką umiejętność. Proste lecz nie dla każdego do przyjęcia, ale wpis bardzo optymistyczny i pełen prostej oraz pięknej mądrości.

    • asiarav pisze:

      Właśnie, to jest to piękne pytanie o początek, którego nie potrafimy sobie wyobrazić. No bo co niby było przed początkiem? :) Ciężko to logicznie wytłumaczyć. Chyba po prostu trzeba w jakieś „coś” uwierzyć. :)

      • zczarny pisze:

        Wierzenie w „coś” owszem pomaga ale … Przecież mając megatronową suszarkę do suszenia ubrań w ciągu kilku sekund nie wysuszy nam owych ciuchów jeżeli nie będziemy mieli instrukcji obsługi. Więc wiara w coś jest płytka ( w moim przekonaniu) jeżeli nie mamy zasad które określą w co i w jaki sposób wierzymy w to „coś”. Oczywiście każdy człowiek jest inny i innej odpowiedzi na temat Boga potrzebuje ale uogólnienie tematu mniej więcej tak by wyglądało. Tak przynajmniej myślę:P

  3. ina3b pisze:

    Ja nie wierzę w Boga, bo wyznaję uniwersalną zasadę, że jeśli można wierzyć w dwa klopsiki z makaronem, czyli zasadniczo we wszystko, to można nie wierzyć w nic. Wiem – pokręcone. Ale rozumiem też, że inni wierzą i to jest ok, bo każdy powinien mieć wybór i swobodę.:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: