Coś w tym jest – plotkarskie magazyny

Dwor_krolewski_chce_zdjec_5904036

Przy okazji małej ucieczki poza miasto rodzinne i przy tym alternatywnej formy spędzania wolnego czasu, usiadłam na łóżku z herbatą i magazynem typu „Party” (nawet nie pamiętam, co to było, ale taki typowo plotkarski „syf”). Trzeba przecież poszerzać swoje horyzonty, by nie postępować w myśl zasady „nie znam się, to się wypowiem” ;).

Trzymałam więc w ręku pismo, które czyta pewnie większość „normalnych”, ustawionych ludzi w Polsce. Poziom zainteresowania cudzym życiem prywatnym zazwyczaj bywa zaskakujący i to raczej negatywnie. Nie muszę chyba tego tłumaczyć. Ale spójrzmy na to z innej strony. Celebryci, z racji tego że są sławni i raczej lubiani, stanowią przez to pewien wzorzec postępowania dla pospólstwa. Wyobraźmy sobie, że NIC nie wiemy o ludziach tworzących dla nas to, co pośrednio kreuje nasze życie, naszą rzeczywistość, czyli kulturę. Jestem przeciwna włażeniu komuś w życie prywatne, gdy ktoś sobie tego nie życzy. Jednak to, że gwiazdy dzielą się swoimi osobistymi problemami poprzez media i że ktoś to potem z zainteresowaniem czyta, nawet tak bardzo mnie nie dziwi. Liczymy na pozytywne wzorce, krytykujemy złe postępowanie. To taka trochę współczesna baśń, w której dobro musi zwyciężyć, a zło zostać ukarane ;).

Może ktoś ma bardziej zgłębiony ten temat? Zachęcam do dzielenia się.

fot. fakty.interia.pl

Reklamy
Otagowane , , , ,

8 thoughts on “Coś w tym jest – plotkarskie magazyny

  1. luznezapiski pisze:

    Prawdopodobnie nie pamiętacie już świata bez kolorowych plotkarskich gazetek :) A ja taki świat pamiętam i dzięki temu artykułowi tutaj zdałem sobie sprawę, że w tamtym świecie też były ploteczki – i to jakie ! Oczywiście o mniejszym zasięgu, lokalnym. Moje ciocie spotykały się na kawie – trwało to ze 2 godziny i w trakcie wszystkie plotki z okolicy były skrupulatnie omawiane. Sam nie uczestniczyłem w ploteczkach, ale słuchałem z wypiekami na twarzy :) Czy teraz tak się nie dzieje? Oczywiście dzieje się. A dodatkowo jeszcze dochodzą kolorowe gazetki i portale, które omawiają dokładnie te same sprawy – tylko dotyczące celebrytów, ale przecież oni dzięki temu, że są celebrytami prawie się nie różnią od naszych sąsiadów z za płota. Jedyne co moim zdaniem się zmieniło to fakt, że teraz są specjaliści, którzy potrafią te mechanizmy dla własnej korzyści wykorzystywać i jest to możliwe. Kiedyś chyba raczej nie było to możliwe.

    • asiarav pisze:

      @luznezapiski, ludzie chyba zawsze potrzebują tej atmosfery (globalnej) wioski, w której wszyscy wszystko wiedzą, czymś żyją, czegoś, co wpływa na całą społeczność. W „epoce” social media to bardzo trudne, bo każdy ma swój spersonalizowany świat: swoje subskrypcje, polecenia, kanały dystrybucji danych. Nie mniej jednak staramy się bardzo tworzyć pewną wspólną historię, wspólne przeżycie pokoleniowe – widzę to pracując na co dzień na Facebooku :)

  2. Maciej Sola pisze:

    To jest sieczka dla mózgu, te wszystkie pisemka, pudelki, cziłały czy inne serwisy plotkarskie. Śmieszne jest to, że skoro istnieją, to ktoś je musi czytać, a jakoś nikt otwarcie się do tego nie przyznaje :D .

    • asiarav pisze:

      Zajrzałam, przejrzałam – istotnie, po coś to jest ;] Wiesz, są ludzie, którzy przeglądają stronice Faktu w autobusie, ale prawdopodobnie ich nie znasz, bo społeczeństwo mamy podzielone na grupy społeczne, które rzadko się przenikają.

      • Maciej Sola pisze:

        I przyznam szczerze, że się z tego powodu bardzo cieszę. Chociaż z drugiej strony, rozmowa z osobą, która żyje informacjami znalezionymi w serwisach plotkarskich czy podobnych czasopismach/gazetach, mogłaby być bardzo kształcąca :) .

      • nudelkula pisze:

        A wy jesteście z tej lepszej/wyższej? Ja czytam Fakt raz w tygodniu, co więcej, kupuję go sobie razem z sobotnią wyborczą, Newsweekiem, Sensem i Zwierciadłem.
        A nigdzie, tak, jak w autobusie struktury społeczne się mieszają – od dyrektorów do bezrobotnych ex-dozorców

    • asiarav pisze:

      Warto się stykać z różnorodnymi światami ;)

    • asiarav pisze:

      @nudelkula, ja, tak jak wspominam w innym wpisie, staram się nie wartościować kultury, a w tym kontekście – grupy społecznej. Każdy ma swoją historię do opowiedzenia, swój kontekst, swoją baśń. Sparafrazuję tutaj mądrą personę, której tożsamości w tym momencie nie mogę sobie przypomnieć niestety: „Gdybym była Tobą / na Twoim miejscu, pewnie robiłabym to samo”. Ocenianie innych nie ma sensu, bo każdy jest od kogoś w jakimś aspekcie lepszy, a w jakims gorszy, nie da się tego porównać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: